Tysiące studentów odesłanych do domów za porzucenie studiów

Tak mniej więcej brzmi tytuł jednego z artykułów nastronie SMH, w którym możemy przeczytać o akcjach urządzanych przez australijski Departament Imigracji przeciwko „udawanym” studentom. Przeczytałem z ciekawością, jako że tematyk dotyczy zarówno mnie, jak i przynajmniej kilku czytelników mojego bloga, którzy ostatnio zaczęli się ujawniać w mailach do mnie
Z artykułu można się dowiedzieć, że kilka tysięcy zagranicznych studentów oczekuje właśnie na deportację z powodu porzucenia studiów lub pozostania w Australii po wygaśnięciu wizy.
Z tego co wiem, instytucje edukacyjne zazwyczaj biorą swoje zadanie na poważnie i dają znać odpowiednim urzędom, że dany student nie pojawia się na zajęciach zbyt często. To, w połączeniu z ostatnio zaproponowanymi zmianami zasad oznacza, że Australia coraz sprawniej zamyka drogę do siebie posiadaczom wiz studenckich. Celem jest najwyraźniej sprawienie, że wiza studencka będzie służyła tylko temu, do czego została stworzona – czyli aby dać osobom z zagranicy możliwość studiowania w Australii i powrotu do swojego kraju po zakończeniu nauki. Jak szybko wiza studencka zostanie wyeliminowana jako jedna z dróg do emigracji – tego nie wiem, ale widząc postępy domyślam się, że za kilka lat nie będzie już takiej możliwości i pozostanie tylko Skilled Migration.
Ciekawa jest dyskusja pod samym artykułem – bałem się zaglądać do komentarzy (wiadomo co tam można znaleźć), ale okazało się, że na SMH albo moderacja jest bardzo sprawna, albo inny jest poziom dyskusji. Można się stamtąd dowiedzieć wielu rzeczy, między innymi:
Australijczycy są nastawieni pozytywnie do studentów
doceniają wkład studentów w gospodarkę kraju
cenią tych, którzy przyjeżdżają po to, by rzeczywiście studiować
studenci zamorscy i tak mają lepsze wyniki niż studenci uniwersytetów (w każdym razie odpadają rzadziej)
wypadałoby tylko podnieść kryteria przyznawania wiz i mocniej kontrolować cel przyjazdu, a będzie OK
To tak w skrócie, głosów jest oczywiście więcej i niektóre są bardziej skrajne (w obie strony, co ciekawe), więc warto zajrzeć do sekcji komentarzy pod tym artykułem.